Medytacja, a ćwiczenie umysłu

      Możliwość komentowania Medytacja, a ćwiczenie umysłu została wyłączona

Medytacja polega na ćwiczeniu umysłu. Jest starsza od Chrześcijaństwa. Głównie popularna na Wschodzie. W coraz większym stopniu odkrywana jest obecnie przez ludzi z Europy oraz Ameryki. Mamy medytacje: Katolicką (u benedyktynów), Buddyjską itd. Szkoła Zen mówi, by skupiać się głównie na praktykowaniu Zazen (medytacja w pozycji siedzącej) w drodze ku rozwojowi i oświeceniu.

Ludzie myślą, że medytacja wiąże się z udziałem w sekcie czy grupie religijnej. Nie jest tak. Ateista może normalnie medytować i czerpać z tego zyski takie jak: uspokojenie myśli, wyostrzenie umysłu, poprawę samopoczucia i stanu zdrowia. Pomaga nam pogodzić się ze sobą oraz ze swoimi lękami, rozwija naszą sferę duchową. Praktykując medytację, stajemy się bardziej szczęśliwi (co płynie ze spokoju) oraz empatyczni. Pomaga w leczeniu uzależnień. Częściej zachowujemy prosty kręgosłup i sylwetkę po odpowiednim siedzeniu w skupieniu (np. w pozycji lotosu). Jeszcze można by było dopisać sporo plusów, ale dużo zależy od człowieka, bo każdy jest inny.


Medytacja Warszawa – tam często organizują sesshin (okres intensywnej praktyki medytacyjnej), na którym ludzie medytują wspólnie w ciszy całymi dniami. Zwykle trwa to do tygodnia. Taka wspólna sesja jest genialna, ponieważ w grupie można z większym oddaniem i poświęceniem praktykować. Można tam nawiązać ciekawe przyjaźnie z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania. W Buddyzmie Zen na takich spotkaniach mamy okazję iść na dokusan (prywatne spotkanie z mistrzem), na których dowiemy się jak lepiej praktykować i dostaniemy odpowiedzi na nasze pytania. W przerwach między siedzeniem praktykuje się kinhin (medytacja w formie chodzącej).

Mówi się, że jeśli ktoś regularnie ćwiczy umysł, to po trzech tygodniach widzi efekty, a po trzech miesiącach widzą to w nim inni. Gorąco zachęcam do praktykowania.